Fontanny

Paweł Adamowicz

Fontanny ogrodowe z piaskowca

W świecie nowych technologii, masowej produkcji powtarzalnych przedmiotów coraz mniej jest miejsca na tradycyjne rzemiosło. Wiele starych zawodów odchodzi w niebyt. Mało kto z nas, zastanawia się nad tym jak powstał wyrób, kto i ile spędził nad nim czasu, ile włożył serca, teraz wszystko wydaje się być w zasięgu ręki, „od zaraz”...

 W mojej pracowni wciąż hołubi się starym kamieniarskim tradycjom. Na przekór powszechnym trendom, wciąż odnajduję radość w procesie tworzenia. Mozolne etapy wykuwania skończonego dzieła z nieforemnej bryły kamienia są zawsze przygodą. Każda praca jest wyzwaniem, któremu trzeba sprostać, a im trudniejsze zadanie, tym większa satysfakcja na koniec. Może to dziwaczne, kiedy tyle w około odlewów z betonu czy konglomeratów, ale na szczęście jest jeszcze garstka ludzi, którzy cenią sobie kunszt rzemieślnika, czy piękno i trwałość naturalnego kamienia. Dla wielu nie bez znaczenia jest fakt, że każdy z wyrobów mojej pracowni jest niepowtarzalny a stworzenie indywidualnego projektu przy współpracy zamawiającego jest zupełnie naturalną koleją rzeczy.

 Stylistyka moich prac jest również efektem poszukiwania u źródeł. Pełnymi garściami można czerpać ze starych mistrzów. Szczególnie inspirują mnie klimaty starej Toskanii, czy Prowansji. Tam tradycje są wielkie, a kamienne dekoracje są nieodłączną częścią każdego krajobrazu. Zaciszne miasteczka usiane są małymi, romantycznymi fontannami, i prawie w każdym detalu zaklęte jest jakieś piękno. To świat od wysmakowanej prostoty po misternie rzeźbione małe dzieła sztuki. Kamień był ogólnie dostępnym, trwałym budulcem, użycie go było wyborem zupełnie naturalnym. Bo przecież tak wiele śladów kunsztu z odległej przeszłości zachowanych jest w niemal nienaruszonym stanie, właśnie w kamieniu. Osobiście uważam, że wiele z tych kamiennych dekoracji również przez to, że czas odcisnął na nich swe piętno ma jeszcze zupełnie inny, niematerialny wymiar. Lubię odtwarzać rustykalne faktury, wyślizgane setkami rąk krawędzie, naturalną, nałożoną deszczem patynę. Nie jestem zwolennikiem impregnacji kamienia, jeśli nie jest to konieczne, uważam, że dobrze jest pozostawić sprawy własnemu biegowi, pozwolić się kamieniowi zestarzeć. Często wyręczam czas, i zupełnie nową rzecz, po kilku zabiegach zamieniam w "prawdziwą" staroć. Uwielbiam, kiedy na brzegu fontanny rozgości się mech, a całość dosłownie zrośnie się z ogrodem. To są smaczki, których nie kupimy w sklepie, a każdy wie, że diabeł tkwi w szczegółach...